Simon Tempestini i Florian Maior wygrali pierwszy odcinek specjalny Rajdu Portugalii, finałowej rundy sezonu FIA ERC 2026. Polskie załogi rozpoczęły rywalizację w niewielkich odstępach: Tymoteusz Abramowski i Jakub Wróbel zajęli 13. miejsce, a Mikołaj Marczyk i Daniel Dymurski uplasowali się na 14. pozycji.
Piątkowy wieczór przyniósł pierwsze rozstrzygnięcie podczas Rajdu Six Cities North of Portugal. Krótki, asfaltowy OS1 Monte Penha / Guimarães o długości 2,92 km otworzył finałową rundę Rajdowych Mistrzostw Europy. Najszybsi okazali się Simon Tempestini i Florian Maior w Škodzie Fabii RS Rally2, uzyskując czas 1:57,6.
Rumuni wyprzedzili Nikołaja Gryazina i Aleksandra Aleksandrowa, którzy stracili 1,2 sekundy. Trzecie miejsce zajęli Pablo Sarrazin i Yannick Roche, wolniejsi od zwycięzców o 1,4 sekundy. Czołówka była więc bardzo wyrównana już na samym początku portugalskiej rywalizacji.
Abramowski przed Marczykiem
Z polskiego punktu widzenia uwagę zwraca niewielka różnica między dwiema załogami. Tymoteusz Abramowski i Jakub Wróbel zakończyli OS1 na 13. miejscu, uzyskując czas 2:01,0. Do Tempestiniego stracili 3,4 sekundy.
Tuż za nimi znaleźli się Mikołaj Marczyk i Daniel Dymurski. Aktualny mistrz Europy, startujący Škodą Fabią RS Rally2, uzyskał 2:01,2, co dało mu 14. pozycję. Różnica między polskimi załogami wyniosła zaledwie 0,2 sekundy.
Krótki odcinek w Guimarães nie pozwala jeszcze wyciągać daleko idących wniosków na temat układu sił w całym rajdzie. Pokazuje jednak, że pierwsze różnice w czołówce pozostają niewielkie, a polscy zawodnicy rozpoczęli rywalizację w bezpośrednim sąsiedztwie.
Sesks poza pierwszą trójką
Jednym z ciekawszych nazwisk w wynikach jest Mārtiņš Sesks. Łotysz, który wcześniej wygrał kwalifikacje, tym razem zajął czwarte miejsce. Wraz z Francisem Renarsem uzyskał czas 1:59,2, tracąc 1,6 sekundy do liderów.
Piąte miejsce przypadło Ville Vatanenowi i Joonasowi Ojali w Fordzie Fieście Rally2. Kris Meeke i Stuart Loudon zajęli szóstą pozycję, ze stratą 2,3 sekundy do Tempestiniego.
Wyniki pierwszej próby pokazują, że kolejność z kwalifikacji nie musi powtórzyć się na odcinkach rajdowych. Przed zawodnikami znacznie dłuższy i bardziej wymagający program, który powinien lepiej ujawnić tempo poszczególnych załóg.
W sobotę prawdziwy sprawdzian na szutrze
Piątkowy OS1 był krótkim, asfaltowym prologiem. W sobotę rywalizacja przeniesie się na szutrowe odcinki, a załogi zmierzą się z ośmioma próbami. Wtedy znacznie większe znaczenie będą miały tempo na dłuższych trasach, dobór opon, odporność samochodów na trudne warunki i unikanie błędów.
Dla Marczyka i Dymurskiego finał ERC ma dodatkowe znaczenie w kontekście walki o drugie miejsce w klasyfikacji mistrzostw. Tymczasem Abramowski i Wróbel zbierają doświadczenie na najwyższym poziomie europejskich rajdów w ramach nagrody za wcześniejszy sukces w cyklu Fiesta Rally3 Trophy.
Po pierwszym odcinku obie polskie załogi dzieli tylko 0,2 sekundy. Najważniejsze rozstrzygnięcia są jednak dopiero przed nimi.

