Tysiące kibiców, walijskie flagi, hymn narodowy i dźwięk Toyoty GR Yaris Rally1 rozbrzmiewający na ulicach rodzinnego miasta. Elfyn Evans przeżył w Dolgellau wyjątkowe chwile, gdy po zdobyciu pierwszego w karierze tytułu mistrza świata wrócił do miejsca, w którym rozpoczęła się jego droga na szczyt rajdowego sportu.
Niewielkie walijskie miasto zamieniło się w centrum świętowania historycznego sukcesu. Kibice nie przestraszyli się ulewnego deszczu i licznie zgromadzili się na ulicach, aby powitać nowego mistrza świata. Evans przyjechał na plac Eldon Square za kierownicą swojej Toyoty, a jego pojawieniu się towarzyszyły entuzjastyczne reakcje publiczności i śpiew miejscowego chóru.
Dla 37-letniego kierowcy Toyoty Gazoo Racing była to zupełnie inna scena niż te, do których przyzwyczaiły go lata startów w mistrzostwach świata. Tym razem nie chodziło o walkę o dziesiąte części sekundy, dobór opon czy strategię na ostatni odcinek specjalny. Chodziło o spotkanie z ludźmi, którzy przez lata wspierali go w drodze do najważniejszego sukcesu kariery.
– To niesamowite, że wszyscy przyszli, żeby tak nas powitać – powiedział Evans w rozmowie z lokalnymi mediami, dziękując kibicom za obecność mimo trudnych warunków pogodowych.
Mistrz poświęcił dużo czasu na rozmowy z fanami, rozdawanie autografów i wspólne zdjęcia. Podkreślał, że wysiłek włożony przez organizatorów i mieszkańców zasługuje na ogromne uznanie. Jak zaznaczył, spotkanie z kibicami było dla niego naturalnym sposobem podziękowania za wsparcie.
Od szkolnych korytarzy do mistrzostwa świata
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów dnia była wizyta Evansa w szkole Ysgol Bro Idris. Kierowca przyjechał tam samochodem Rally1, dając uczniom możliwość zobaczenia z bliska maszyny, którą rywalizuje na najtrudniejszych odcinkach specjalnych świata.
To właśnie takie spotkania mogą sprawić, że kolejni młodzi ludzie zainteresują się rajdami. Evans doskonale rozumie znaczenie lokalnych korzeni, ponieważ sam dorastał w regionie, w którym motorsport od lat jest ważną częścią sportowej kultury.
– To trochę surrealistyczne, kiedy takie wydarzenie odbywa się u siebie w domu – przyznał mistrz w rozmowie z BBC Wales.
Obchody zakończył pokaz jazdy w centrum Dolgellau. Za kierownicą Toyoty Evans zaprezentował rajdowe możliwości samochodu, a na prawym fotelu zasiadł pierwszy minister Walii Rhun ap Iorwerth.
Szczególnie wzruszająco na sukces syna zareagował jego ojciec, Gwyndaf Evans, były mistrz brytyjskich rajdów. Przyznał, że widok tłumów witających Elfynа wywołał u niego gęsią skórkę. To osiągnięcie całej rodziny i ludzi, którzy przez lata wspierali kierowcę, zanim stał się jednym z najlepszych zawodników świata.

Tytuł, na który czekał przez lata
Świętowanie w Walii było naturalnym następstwem dramatycznego finału sezonu WRC. Evans i jego pilot Scott Martin przypieczętowali mistrzostwo podczas Rajdu Sardynii 4 października, po rozstrzygnięciu, które trzymało kibiców w napięciu do ostatnich zakrętów Power Stage.
Brytyjczyk miał za sobą pięć wcześniejszych sezonów zakończonych na drugim miejscu mistrzostw świata. Tym razem, mimo problemów i straty czasu w końcowej fazie rajdu, zgromadzona wcześniej przewaga wystarczyła do zdobycia upragnionego tytułu.
Evans został pierwszym walijskim kierowcą, który sięgnął po mistrzostwo świata WRC. Jest również pierwszym brytyjskim mistrzem od czasu Richarda Burnsa w 2001 roku.
Sukces ma więc znaczenie wykraczające poza samą klasyfikację. Dla Walii jest historycznym osiągnięciem sportowym, a dla samego kierowcy zamknięciem wieloletniego rozdziału pełnego bliskich zwycięstw, rozczarowań i kolejnych prób.

